2016/05/18

Tatry 2015 - spływ i Nosal.


 https://www.facebook.com/nagrodzkaart/    http://www.maxmodels.pl/fotograf-dzikikrolik.html    http://www.photoblog.pl/zimnaherbatkazmelisy    http://zimnaherbatkazmelisy.deviantart.com/    https://www.instagram.com/nagrodzkaart/    http://melisowa.tumblr.com/


   Sierpniowa noc 2015 roku odbyta gdzieś między ciemnym korytarzem drgającym od ciężkich kół sunących po torach, jeszcze ciemniejszym przedziałem wypełnionym zimnym potem i pochrapywaniem a pociągowym kiblem o zapachu moczu, sklejonych powiek i papierosa, okazała się mieć swój koniec w Zakopcu. Tym razem we trójkę stanęliśmy już na nieco poznanym wcześniej chodniku i po odkryciu dalekiego położenia noclegu zadecydowaliśmy o skierowaniu się w stronę tej wszystkim znanej górki.
   Po zaliczeniu pierwszej standardowej pozycji - Gubałówka wyżej wspomniana i Krupówki w zestawie, których to sezonowa tandeta z pewnymi uroczymi i ambitnymi wyjątkami ujmuje mnie identycznie jak nasza swojska tandeta nadmorska i zmusza do kupowania gipsowych foczek i bursztynowych niedźwiedzi - na liście do odhaczenia dla turystów, przyszła kolej na dzień atrakcji przeżytych w przeszłości przez dwie trzecie naszej ekipy. Spływ Dunajcem wydawał nam się bardzo dobrym pomysłem na spędzenie czasu z ośmiolatkiem - do dzisiaj nie mam pojęcia dlaczego pojawiło się w naszych głowach tak schematyczne i naiwne myślenie. Oczywiście ośmiolatek wynudził się niemiłosiernie na mozolnie poruszającej się po niemalże gładkiej tafli tratwie (nie jestem pewna nazwy, ktoś pomoże? :) ), a wybitny nastrój ratowały na szczęście co pewien czas zachwycające widoki. Zapamiętałam ten genialny moment wydostawania się promieni słonecznych spomiędzy górskich ścian i moje delikatnie mówiąc zdenerwowanie zbyt wolnym podaniem mi aparatu przez chłopców. Natomiast esencją tego dnia była desperacka decyzja (wywołana maksymalnym bólem pęcherza) wejścia do piekielnie rozgrzanego TOI TOI'a - zmęczenie nie pozwala mi sprawdzić prawidłowej pisowni - i nagły stan śmierci klinicznej w oparach wydzielanych przez to zło pozostawione przez użytkowników toalety publicznej poprzednich. Swoją drogą kiedyś chyba zrobię mini ranking najobrzydliwszych miejsc w jakich niestety dane było mi się znaleźć i prawdopodobnie to zajście będzie na miejscu pierwszych, drugie zaś zajmie toaleta podziemnego parkingu w centrum Paryża z pięknymi brązowymi malowidłami na całych ścianach pomieszczenia... Od czasu do czasu pojawia się słodko-gorzka myśl, że swego własnego gatunku nie toleruję, żeby nie powiedzieć nie lubię.
   Kolejny piękny dzień uraczyć nas miała wędrówka rozpoczęta leniwie skorzystaniem z kolejki górskiej na Kasprowy a kończąca się zejściem z Kopy, lecz po cierpliwym czekaniu na wyznaczoną godzinę i dotarciu z biletami w rączkach do bramki elektronicznej, kąciki ust naszych lekko opadły, gdy myśli Dawidowego skojarzyły fakt czerwonej lampeczki oznaczającej brak dostępu z datą na świstkach upoważniających do wstępu dnia jutrzejszego. Tak o to korzystając ze zmarnowanych godzin i miejsca w jakim przyszło nam się znaleźć przez wakacyjne roztrzepanie powędrowaliśmy w kierunku najwyższego punktu - zwanego szczytem - Nosala. Przyznam, że cieszę się z tej pomyłki, bo ta niepozorna krótka trasa naładowana jest pięknymi widokami, którymi mogliśmy cieszyć oko podczas tego spontanicznego spaceru.





























 https://www.facebook.com/nagrodzkaart/    http://www.maxmodels.pl/fotograf-dzikikrolik.html    http://www.photoblog.pl/zimnaherbatkazmelisy    http://zimnaherbatkazmelisy.deviantart.com/    https://www.instagram.com/nagrodzkaart/    http://melisowa.tumblr.com/

nagrodzkaalicja@gmail.com

21 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia. Spodobał mi się również sposób ich obróbki.
    Ja ostatni tydzień spędziłam w Beskidach. Byłam na Ryniance z której mogłam dostrzec Tatry. Mam nadzieję, że za jakiś czas też wybiorę się w okolice Zakopanego, bo tam są całkiem inne widoki.
    A co do początku wpisu to ostatnio dość często jeżdżę pociągiem, ale toalety są raczej zadbane. Co i tak nie zmienia faktu, że nie lubię z nich korzystać;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówię, że nie zadbane. Jednak po około 12 godzinach jazdy siłą rzeczy zapach 'lekko' uderza w nozdrza, kiedy to odwiedziło taką toaletę już sporo osób 'różnych'. :)
      Może i ja powinnam dla odmiany wybrać się w Beskidy? :)

      Usuń
  2. Moje ukochane góry!!! Mam nadzieję, że jak Maluchy ciut podrosną, to się tam wybierzemy całą bandą;)
    Fajne kadry:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach te Tatry...najpiękniejsze polskie góry. Mam do nich sentyment. Mieszkałam przez ponad roku w Kościelisku:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ufff....dobrnęłam do końca ;)

    Bardzo melancholijne zdjęcia, podobają mi się. Zapragnęłam jechać w góry, uwielbiam je! Ta dzikość, wolność i cisza...coś wspaniałego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia robią wrażenie! Piękna wycieczka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. przepiękne zdjęcia, będę tam jesienią.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne zdjęcia, aż zatęskniłam, tak dawno nie byłam w Tatrach...

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne miejsca, piękne zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudna seria! Aż się chce tam być!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne zdjecia <3
    http://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękne kadry. Bardzo mnie urzekła kolorystyka zdjęć ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się zbliżenie na wodę, ciekawe ujęcie. ;)

    OdpowiedzUsuń